Od motywacji do Celu





W połowie listopada zeszłego roku stojąc na balkonie, paląc papierosa i obserwując odruchy ciała rozpalone falą motywacji odkryłam bardzo prostą rzecz, jaką jest radość z odkrywania swojego celu, układania planu i dążeniu do niego. Chodzi ten wpis.

Dziś minęło prawie dziewięć miesięcy i mogę śmiało potwierdzić, że tamten dzień nadał mojemu życiu pewne ramy, których wcześniej poszukiwałam, ale nie potrafiłam określić.
W tamtym czasie pochłonął mnie świat, do którego wcześniej nie miałam wstępu jako humanistka, czyli osoba bez wiedzy i doświadczenia z nauką ścisłą. Ukończyłam podstawowy kurs podstawowych komend w Java i okazało się, że rozumienie mechanizmów jakimi posługuje się ten typ języka nie jest wcale taką czarną magią jak mi się to jawiło na początku.
I poszłam za ciosem. Przesłuchałam mnóstwo webinariów, przejrzałam dziesiątki stron i zapoznałam się z różnymi ścieżkami kariery, która pozwoliłaby mi połączyć satysfakcję z dobrym wynagrodzeniem (w przyszłości). I zdecydowałam.

Moje kroki milowe w nowym postanowieniu przebranżowienia się:
1. zapoznanie się z ścieżkami IT, które mnie interesują i odrzuceniem tych, które mnie nie interesują.
To naprawdę trudny krok, ponieważ wszystko wydaje się bardzo ciekawe a po pierwszym małym sukcesie poczułam, że mogę wszystko. Po tym, gdy fala entuzjazmu opadła zrozumiałam, że nie wszystko jest dla mnie i musi być kompatybilne z moją osobowością. Zdecydowałam się na dwie ścieżki, które będę rozwijać jednocześnie, są moimi "produktami końcowymi", na tyle odległymi, że być może z jednej zrezygnuję i zajmę się drugą. To tester oprogramowania (aplikacji webowych) i frondend developer.
2. Stworzenie planu.
Planowanie to mój konik. Od zawsze uwielbiałam planery, terminarze, zeszyty. Później intensywnie korzystałam z Kalendarza Googla, Outlooka, zgrabnie mi idzie koordynowanie w CRMach firmowych. Do własnego projektu posłużyła mi aplikacja Trello. Dałam sobie kilka tygodni na wyszukiwanie informacji. Zrobiłam ogromny risercz i naniosłam informacje na tablice, by móc śledzić postępy. W ten sposób znalazłam też swoje mocne i słabe strony, którym mogłam się przyjrzeć. Zdecydowanie moją słabszą stroną jest wymagany język angielski. Ostatni raz uczyłam się angielskiego na studiach i nie był on zbyt wyrafinowany. Teraz, po prawie dziesięciu latach musiałam do tego wrócić i to niemal od zera.
3. Zdobywanie poziomów
Najtrudniejsze. Przystąpienie do nauki. Tu zaczęły się schody, bo miałam ochotę uczyć się wszystkiego na raz. Gdy przyłapałam się na robieniu notatek zarówno z sylabusa na egzamin z ISTQB jak i oglądania kursu baz SQL niemal jednocześnie - musiałam zastopować. Nie mogłam pozwolić, żeby wszystko mi się pokiełbasiło a mój entuzjazm, zwykle sinusoidalny sprawił, że mogłabym go już zaliczyć do stanu hipomaniakalnego ;) W ten sposób poradziłam się młodszego brata, który siedzi w temacie. I  to on pierwszy powiedział mi, żebym wróciła do podstaw. Wcześniej w Internecie przeczytałam pełne motywacji stwierdzenia, że mogę wszystko i wszystko mogę, nie potrzebne mi są szkoły a jedynie chęć do nauki i dyscyplina.
Postanowiłam jednak posłuchać rady brata i zapisałam się do szkoły na informatykę. Postanowiłam, że skończę dwuletnią szkołę policealną a jeśli naprawdę okażę się dobra w tym, co sobie postanowiłam pójdę za ciosem i zapiszę się na studia. Nie chcę od razu iść na studia, bo wiąże się to z kosztami, na które nie mogę sobie obecnie pozwolić.

Zajęłam się wyszukiwaniem dofinansowanymi kursami i w ten sposób znalazłam szkolenie Prince2. Zapisałam się, dopłaciłam potrzebną kwotę (w wysokości 26% całości kursu i egzaminu międzynarodowego) i go zdałam. Obecnie czekam, aż z Wielkiej Brytanii przyleci mój certyfikat. To doświadczenie z kolei pokazało mi, że całkiem dobrze czuję się mogąc obmyślać plany nie tylko związane z terminarzem, ale z większymi projektami. W związku z tym zamarzyło mi się, by połączyć powyższe z funkcją kierownika / menagera. Kolejne szkolenie, które planuję to ITIL (ang. Information Technology Infrastructure Library) a następnie Agile (Scrum) (podobnie jak Prince2 - metodyka zarządzania projektami)
4. Iść, ciągle iść w stronę IT :)
Mam bardzo ambitne plany, porozkładane w czasie i co kilka miesięcy będę robić podsumowanie swoich dokonań. Służy to podtrzymaniu motywacji. Założyłam sobie cel, długoterminowy i pamiętając tego Powera, jaki czułam w listopadzie chcę za tym iść. Bez papierosa, rzuciłam dwa miesiące po tamtym wpisie ;)

10 komentarzy:

  1. Od dawna niczego nie planuję.Nie warto .Żaden nie został w pełni zrealizowany.Podejrzewam,że jako niepoprawna romantyczka nie mam szans ze sztywnymi wymogami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szansa zawsze jest, Irenko, na to by te sztywne wymogi uelastycznić pod siebie :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Post bardzo ładnie pokazuje, że warto spoglądać na blog całościowo. Drugi post jest ciągiem dalszym historii rozpoczętej w pierwszym. Pokazuje Twój wewnętrzny świat, świat Twoich poszukiwań, planów, sukcesów, ale też wątpliwości. Pokazuje, że do celu zmierza się małymi kroczkami i wykonywaniu każdego z nich towarzyszy wysiłek. Super post ❤️ Masz dobry, autentyczny język, taki bez napuszenia...
    Basia Celińska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basiu za miłe słowa! Spodziewałam się chociaż odrobiny krytyki ;) Pozdrawiam słonecznie!

      Usuń
    2. Hmmm napisałabym konstruktywną krytykę, ale nie ma czego krytykować! :) Mogę co najwyżej zaproponować drogę rozwoju. Zajmujesz się branżą IT, wymieniasz rozmaite oprogramowania, aplikacje itp (jako polonistka nie znam się na tym). Możesz przybliżać te wynalazki osobom tak mało zorientowanym jak ja - a docelowo zarabiać dzięki artykułom / recenzjom sponsorowanym. Mi, jako laiczki, brakuje w sieci takich objaśnień, artykułów - na przykład jakie mam do wyboru bezpłatne planery online. Możesz też stać się online specem, który doradza, odpowiada na pytania takich osób, jak ja - np.: jeśli chciałabym znaleźć jakiś prosty płatny (lub bezpłatny) program do składania prostych plików tekstowych (taki mini ebook) to co mogę wybrać? Nie wiem dokładnie czym się zajmujesz i jaka jest Twoja wiedza, więc wysuwam dość ogólne propozycje ;) I hope you know what I mean ;)

      Usuń
    3. Dziękuję! Pomyślę o tym :)

      Usuń
  3. Plany są dobre. Człowiek przez większość życia planuje, zazwyczaj nie zdając sobie z tego sprawy. Inna sprawa, że rzadko kiedy te plany się spełniają. Niemniej trzymam kciuki i mam nadzieję, że w szkole pokażą co i jak, zobaczysz wiele ścieżek, z czego nie wszystkie będą Cię interesować. Być może większość będzie odpychać, ale wszystko co będą starali się przekazać będzie podstawą do ruszenia dalej. Myślę, że to dobry krok. Nic nie przychodzi od razu i jestem dumny, że jednak ruszyłaś spod kamienia z napisem "nie mogę" i chcesz spróbować czegoś dla Ciebie nowego. Poza tym nigdy nie zrozumiem czemu ludzie mówią, że jako humaniści nie mogą iść ścieżką techniki. W końcu humaniści to ludzie wszechstronnie uzdolnieni, ludzie oświeceni, to czemu chowają się i idą uparcie na kierunki takie jak filologia polska czy kulturoznawstwo?
    Trzymam kciuki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Niektórzy idą z powołania, pasji i im się to opłaca, potrafią z tej pasji zrobić swój biznes. Ja poszłam na filologię z małej pasyjki, która nie wyrosła na taką, która by mi dawała jakieś większe profity niż kilka książek rocznie od wydawnictw w calu ich zrecenzowania. A może się mylę? Może jednak poszerzyła moje horyzonty na tyle, by móc uwierzyć w siebie? W końcu jestem tym rocznikiem "bez matmy na maturze" a jednak pcham się w kierunek ścisły? ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Życzę powodzenia, warto mieć jakiś cel

    OdpowiedzUsuń